Gazeta Lekarska PREMIUM 05/2015

DSC00449

Sport
Mistrzowie świata

Agnieszka Kania

Pierwszy dzień wiosny zaczyna się tam od muzyki. O świcie grają w kościele Marii Panny, a w południe i wieczorem dzwony biją u świętego Wirgiliusza. W całej dolinie rozbrzmiewają głośne uderzenia wzywające mieszkańców Moeny na modlitwę. Bim-bam i podnoszą się princessy z kafejki nad rzeką Avisio, bim-bam – wstają przekupki z targu, znów dzyń-dzyń – rzucają karty mężczyźni i pośpieszają do kościoła na górce. Po drodze rozmawiają, plotkują, przekomarzają się, kobiety zrywają bazie do święcenia albo szukają prymulek, panuje gwar i zamęt. Milkną dopiero przed drzwiami kościoła: oni zdejmują kapelusze, one pochylają się z lekka i wchodzą do świątyni.

DSC00500

W tym roku dźwięki dzwonów zagłuszyły wesołe okrzyki i wiwaty idące z gór. Bo w restauracji z widokiem na szczyty Alpe Lusii, ogłoszono zwycięzców 42. Mistrzostw Świata Lekarzy i Farmaceutów w Narciarstwie Alpejskim.

DSC00522

Jorg Haury, człowiek w sam raz długi i szczupły, urodzony mistrz ceremonii i główny organizator zawodów, wszedł na podium, zachwiał się, zakołysał, wstrzymał oddech i odczytał zdobywców medali. – W rozgrywkach drużynowych trzecie miejsce zajęli lekarze z Włoch – zaczął, a publiczność oszalała z radości, rozległy się oklaski, krzyki i piski. – Drugie miejsce wywalczyli medycy ze Słowenii – ogłosił. I znów wrzawa i poruszenie. – Kto triumfuje? – pytano. – Kto weźmie złoto?

DSC00390

Doktor rozejrzał się wokół siebie, jakby czegoś szukał, zszedł ze sceny, zagadnął Giovannę, która mogłaby być zarówno asystentką, jak i hrabianką, kelnerką i waćpanną. Dziewczyna poruszyła się z wdziękiem, odeszła na bok i po chwili wróciła z ogromnym złotym pucharem. Widzowie zamarli. Patrzyli, jak czara lśni, jak połyskuje, jak się mieni. Kilku lekarzy chciało wskoczyć na podest i pomóc signorinie dźwigać nagrodę. – Piano! – krzyknął barman Luigi. Narciarze zastygli w oczekiwaniu. – Kto wygrał? Kto wygrał? – szeptano

DSC00413

Do Moeny przyjechało ze stu trzydziestu narciarzy-lekarzy. Byli też sprawozdawcy sportowi, dziennikarze, operatorzy filmowi i przynajmniej trzech zawodowych fotografów. Oprócz zawodników każda drużyna miała swoich kibiców – prawdziwy fanklub, którego członkinie i członkowie sami uprawiają sporty zimowe, lecz nade wszystko podgrzewają innych do walki, podpowiadają trudne miejsca na trasie, wiedzą, gdzie są przewężenia, garby i uskoki, przynoszą kurtki i ocieplacze, dbają również o kondycję fizyczną i morale sportowców.

DSC00447

Od lat niepisaną przewodniczącą fanklubu polskiego jest Urszula Gałaszek. Robi zdjęcia, liczy punkty, sporządza listę startową i sprawdza numery. Zachęca leniwych, dopinguje szybkich, pociesza lekkomyślnych i rozgrzesza roztargnionych. Częstuje gorącą herbatą, zna się na wynikach, dodaje w pamięci sekundy i ich setne części. Potrafi zganić, rozgniewać się i krzyknąć: Weź się w garść! Gnaj, to nie wybory mistera stoku! Raz pociągnie za ucho syna Jakuba, innym razem szturchnie męża Michała: ścigaj się i nie narzekaj już na kręgosłup! To znów wygraża sędziemu. Zawody bez niej? Nie ma mowy. W tym roku pomagała jej Ewa Dyrda, ze złamanym palcem i złamaną karierą sportową (tylko w tym sezonie), oklaskiwała panie i uskrzydlała panów.

Pierwszego dnia rozstawiono slalom. Ale jaki! Jak na prawdziwym pucharze świata, gdzie jeżdżą Bode Miller i Aksel Svindal. Ze sto tyczek, jedna za drugą, skręty łagodne i podkręcone, rytmiczne i przeloty; łatwo się pogubić, wypaść z trasy, a góra długa i stroma. Dojechać do końca to już nie lada wyczyn, a tu trzeba walczyć o czas.

DSC00449

Polacy byli świetnie przygotowani. Ćwiczyli sami i z trenerami, w Tatrach i Sudetach, Alpach i Himalajach, biegali po łąkach, pływali i podskakiwali, jeździli na deskorolkach i skuterach, doskonalili szybkość i zwrotność. Lekarki wywalczyły w slalomie aż cztery medale. Złoto otrzymały Katarzyna Smolik i Magdalena Blaszke-Kasperska, brąz Małgorzata Salomonowicz i Agnieszka Kania, czwarte miejsce zdobyły w swoich grupach wiekowych: Alina Magner, Karolina Miodek i Katarzyna Wojcieszyn. Ile emocji, jaka walka, jaki hart ducha i zacięcie sportowe.

Wśród mężczyzn triumfowali: Andrzej Golec, Daniel Najdzionek, Szymon Skoczyński i Jakub Gałaszdek – wszyscy zdobyli srebro, świetnie walczyli też inni panowie. Co się tam działo, jaka zwinność i prędkość, jakie śmigi i jazda na krawędziach. Spójrzmy tylko na lekarzy po pięćdziesiątce, w pierwszej dziesiątce znaleźli się Mariusz Smolik i Przemek Nowak, wśród dwudziestu najlepszych lekarzy-narciarzy na świecie byli: Jacek Skoczyński, Jan Plaskacz, Adam Dyrda i Michał Wojcieszyn. Dariusz Wylek spadł trochę niżej. Z innych grup Grzegorz Siteń, Wojciech Gwóźdź i Jakub Skowroński byli w pierwszej piątce. To jest coś!

Potem był gigant i supergigant. Polacy szli na dzidę, nacierali z impetem, przeginali się i rozpędzali. Każdy chciał zjechać jak najszybciej, wygrać, zdobyć medal lub cenne punkty. Na podium stanęły: Katarzyna Smolik (srebro), Agnieszka Kania (brąz), złota Magdalena Blaszke-Kasperska i w tej samej kategorii wiekowej brązowa Katarzyna Wojcieszyn. Andrzej Golec sięgnął po srebro, Daniel Najdzionek wziął medal brązowy, Marek Macyszyn złoty, tuż za nim uplasował się Szymon Skoczyński. Wśród najmłodszych lekarzy Wojciech Gwóźdź wywalczył srebro. Udało się.

– Polska mistrzem świata! – ogłosił Jorg Haury. Razem z drużyną niemiecką – dodał rumieniąc się, jakby usprawiedliwiał werdykt sędziów.

 


Ogloszenie 12

Zamknij

Agnieszka Kania

DSC00449

Sport
Mistrzowie świata Kwiecień 28, 2015


Szukaj